piątek, 9 października 2015

Kocie czytanie : 19 razy Katherine - John Green

Hej kochani!! ♥♥♥
Jesień daje mi się we znaki , jest zimniej, więcej czasu spędzam w domu i oczywiście czytam, dlatego też, dzisiaj kolejna książkowa recenzja. Pod lupę wezmę dla Was "19 razy Katherine" Pana Zielonego, czyli oczywiście Johna Greena.



Colin Singelton - siedemnastolatek, cudowne dziecko i mało towarzyski nerd gustuje wyłącznie w dziewczynach o imieniu Katherine (Nie Katrina, Cath, Cathy ani broń Boże Catherine). Miał ich już 19, z czego każda z nich go porzuciła. Po zakończeniu związku z K-19, Colin załamuje się i desperacko pragnie aby dziewczyna do niego wróciła. Z pomocą przybywa najlepszy przyjaciel Colina- Hassan, który zabiera chłopaka podróż po Ameryce. W końcu, zachęceni szyldem reklamującym grób arcyksięcia Franciszka Ferdynarda zjawiają się w miasteczku Gutshot w stanie Teennessee, gdzie poznają Linsdey- szkolącą się ratowniczkę medyczną o oszałamiającym uśmiechu, jej przyjaciół, chłopaka oraz jej mamę - Hollis, która jest właścicielką zakładu tekstylnego. Właśnie w Gutshot, Colin doznaje oświecenia i tworzy Teoremat, czyli wzór matematyczny pozwalający opisać każdy jego związek z Katherine'ami. Czy Colin zdoła opisać uczucie za pomocą matematyki? I co jeszcze może mu się przytrafić? O tym, musicie przekonać się sami.
Książkę czyta się błyskawicznie. Styl i język autora są lekkie i przyjemne dla czytelnika. Ja przeczytałam tę pozycję w dwa niezbyt długie wieczory..A  raczej noce, ale mniejsza z tym ;). Na początku nie byłam nią zbytnio zachwycona..  Wstęp był.. No sama nie wiem.. To wszystko działo się trochę za szybko..  Wyglądało to mniej więcej tak : "Dziewczyna mnie rzuciła, straszliwie rozpaczam, nie wstaję z łóżka i zalewam się łzami. (...) Jedźmy w podróż po Stanach Zjednoczonych!"  Poza tym nie podobał mi się główny bohater. Wydawał mi się samolubny, miał co do siebie zbyt wysokie oczekiwania. Cały jego świat kręcił się wokół Katherine 19 oraz znalezienia sposobu na to,aby zostać geniuszem. Właściwie to jedynym elementem, który mi się podobał był Hassan.
Jednak po jakimś czasie zaczęłam się przekonywać i do Colina, i do reszty książki. Gutshot to niezwykle klimatyczne miejsce i mnie ten klimat właśnie zachwycił. Również ludzie, których napotykałam podczas lektury byli ciekawi. Niektórzy byli bardzo mili i tak jak Hollis, podbudowywali ten właśnie klimat. 
Czytając tę powieść nie było momentu, w którym mogłabym się nudzić. Nowa codzienność Colina i Hassana jest bardzo.. Interesująca. Chłopców napotyka wiele zabawnych sytuacji, powieść mimo żałosnego położenia Colina jest wesoła. Hmm..Z Hassanem nie mogłoby nie być wesoło.
Ale zaraz.. Gdzie jest wątek miłosny? No właśnie! Spodziewałam się typowego romansidła, a tak naprawdę to właściwy wątek miłosny pojawia dopiero się na końcu. Co prawda są o tym wzmianki nieco wcześniej,ale nie jest to nic konkretnego. Jednak jeśli lubicie romanse..To nie sądzę abyście się zawiedli.
Szkoda tylko, że "19 razy Katherine"  jest tak mało znane. Nie słyszę o tej książkę zbyt często. Do tej pory przeczytałam 3 książki Greena i muszę powiedzieć,że ta wale nie jest zła. Słyszałam opinię,że to najgorsza książka Greena. Kompletnie się nie zgadzam, jest naprawdę świetna!
Myślę,że jest to lektura idealna na wakacje, ale to kiedy ją przeczytacie, nie ma wpływu na zrozumienie treści czy cokolwiek innego.. Jestem przekonana ,że "19 razy Katherine" będzie wprost idealną pozycją "odmóżdżającą" po przeczytaniu czegoś.. Cięższego ( Mam na myśli coś bardzo psychicznego, załamującego, coś napisanego ciężkim językiem.) Jeżeli szukacie właśnie czegoś lekkiego, to zdecydowanie mogę Wam polecić właśnie tę pozycję. Uważam,że będzie to dobry wybór zarówno dla osoby nie przepadającej za romansami, jak i dla osoby lubiącej taką literaturę. Podsumowując, daję jej 7/10.
Trzymajcie się ciepło! xoxo

1 komentarz:

  1. Jedna z dwóch książek Greena, która mi się podobała, a czytałam wszystkie wydane w Polsce. Bardzo fajna recenzja :)

    http://castleona-cloud.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń